REKLAMA:

Rywalizują o tytuł Mistrza Ortografii [foto]

kultura
10.05.2017 r., godz. 15.15
18 uczniów szkół podstawowych z powiatu zambrowskiego wzięło udział w konkursie o tytuł Mistrza Ortografii. Wyniki poznamy w przyszłym tygodniu.

Powiatowy konkurs o tytuł Mistrza Ortografii odbył się dzisiaj, 10 maja w Centrum Kultury w Zambrowie. Wzięło w nim udział 18 uczniów szkół podstawowych, którzy wcześniej okazali się najlepsi w ortografii w swoich szkołach. Rywalizacja podzielona była na dwie kategorie: uczniowie klas I-III oraz IV-VI.

Pierwsze dyktando rozpoczęło się o godz. 13.00. Przystąpiło do niego dziewięcioro uczniów klas I-III. Godzinę później z nieco trudniejszym tekstem zmierzyło się również dziewięcioro uczniów klas starszych. Uczestnicy konkursu na napisanie dyktanda mieli 30 minut. Autorem obu tekstów była Jolanta Chrostowska - Sufa.

Na wyniki uczestnicy konkursu będą musieli poczekać do 17 maja. W tym czasie komisja konkursowa oceni prace. Tytuł Mistrza Ortografii Szkół Podstawowych otrzyma osoba, która popełniła dzisiaj najmniejszą ilość błędów. 

Jak zapowiada dyrektor MOK Marta Konopka, dla laureatów konkursu przewidziane są nagrody rzeczowe i dyplomy.

Poniżej przedstawiamy treść obu dyktand.



Dyktando kl. I‒III
„Nieujarzmiona przyroda”


Hałaśliwy trzmiel Henio z Podhala przysiadł ciężko na rozłożystych krzakach jeżyn i z góry przyglądał się uważnie przydrożnej ścieżce. Naraz z bezkształtnego kożucha chaotycznych chwastów w harmonijnym porządku wymaszerował chyżo pułk rzutkich mrówek. Hufiec urządził sobie krótki postój u podnóża pagórka oprószonego pierzynką pokrzyw, a następnie podjął heroiczną wędrówkę na jego wierzchołek. Dla hożych mrówek to na pewno błahostka. Podążały bez wahania w górę wśród promieni prażącego słońca. Tu i ówdzie ich żwawe odnóża wzbijały tumany kurzu. Kiedy uciążliwa podróż dobiegła końca, znużone wytężonym marszem rozpierzchły się w poszukiwaniu pożywienia i schronienia przed żarem. Trzmiel rozhuśtał się na gałązce jak w hamaku. Pogrążając się w marzeniach, zapadł w drzemkę. Naraz usłyszał trzask i hałas. Rozejrzał się trwożnie wokół i ujrzał swojego druha Huberta, który z humorem brzęczał nad brzegiem strumienia niczym słynny chrząszcz w trzcinie w Szczebrzeszynie. Poniżej zauważył żarłocznego żuka z ogródka pani Honoraty. Jego chitynowy pancerz jarzył się w słońcu niczym stuwatowa żarówka. Nie do wiary! Czy to czary? Zza bujnego żywopłotu wychylił się róg chudego żubra Eustachego. To jakieś mrzonki. Naraz uwierzył w to, że pośród nieujarzmionej przyrody może wydarzyć się coś, co kłóci się z rzeczywistością. Na pewno warto wytężyć wzrok i słuch, by dostrzec, o czym bezszelestnie szumią wierzby i o czym żarliwie marzą najprzeróżniejsze stworzenia porozrzucane wśród brzóz, jarzębin, bukszpanów, chabrów, hiacyntów, chmielu

Dyktando kl. IV‒VI
„Hulajnogą do Honolulu”


Szybkonogi druh Jerzy z Półwyspu Helskiego niespełna wczoraj został podróżnikiem wszech czasów uhonorowanym prestiżowym wyróżnieniem przyznawanym rokrocznie przez harcerski biuletyn z Pszczyny. Żurnaliści „Bezdroży Włóczykija”, periodyku wydawanego corocznie na Górnym Śląsku oraz na Podbeskidziu, hołubili helskiego harcerza z powodu jego heroicznych wędrówek na rubieże naszej urzekającej planety. Odważny Jerzy mężnie przemierzał nietknięte ludzką stopą hektary kontynentów. Niestraszne były mu włóczęgi wśród ludożerców i drapieżców żyjących w kongijskiej dżungli. Nie groźniejsze okazały się również dla żądnego przygód herosa z Helu uciążliwe wyprawy do ujścia rzeki Orinoko, gdzie na jednej z bezludnych wysp znalazł schronienie słynny rozbitek Robinson Crusoe, syn kupca z Hull. Bohater angielskiej powieści podróżniczo-przygodowej urządza sobie na wyspie pół siedlisko, pół fortecę. Dzięki hartowi ducha i heroizmowi udaje mu się przechytrzyć niehumanitarnych kanibali. Z rąk barbarzyńców rezolutnie ratuje półżywego Piętaszka. Uczy nowo poznanego towarzysza niedoli uprawiać zboże, hodować zwierzęta, wytwarzać naczynia. Jerzego nie nużą historie o obieżyświatach i królach bezdroży. Zamierza wyruszyć hulajnogą znad brzegów Orinoko do Honolulu, stolicy amerykańskiego stanu Hawaje. Z wykopalisk archeologicznych wynika, że pierwszymi osadnikami, którzy założyli swoje kolonie w miejscu dzisiejszego Honolulu, byli na pewno polinezyjscy żeglarze. Pierwsi Europejczycy z kolei przywędrowali do portu w epoce oświecenia, niepohamowanego hedonizmu i kultu rozumu, a pół wieku później miasto stało się mekką kupców podróżujących między Ameryką Północną a Azją. Hardy Jerzyk będzie pierwszym superchwatem z Mierzei Helskiej, który na oryginalnej sowizdrzalskiej dwukółce podąży na spotkanie z honolulskimi Polinezyjczykami.

BD






 
Galeria zdjęć:
Logowanie
Jeśli chcesz obejrzeć zdjęcia w powiększeniu musisz się zalogować.

Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojuego loginu to zarejestruj się. Rejestracja jest całkowicie darmowa i zajmie kilka chwil.
REKLAMA: