REKLAMA:

Najnowsze wiersze i opowiadanie Janusza Kuleszy

kultura
23.03.2016 r., godz. 10.40
Przedstawiamy najnowsze wiersze oraz opowiadania zambrowskiego poety Janusza Kuleszy, które autor dostarczył do naszej redakcji.

Dylematy małolaty
Bolek istniał jako agent
Miał swą teczkę w gminie
Wiedział co się dzieje
W niejednej rodzinie
Tola będąc urzędniczką
Też państwu służyła
Bo niejedną tajemnicą
Się z władzą dzieliła
Dobrze im się w życiu wiodło
Ale wszystko na jaw wyszło
Bowiem mimo woli
Ujawanić się przyszło
Każdy zna już panią Tolę
Nic już nie ukryje Bolek
Wszystko jasne prócz jednego
Czy też nie kablował Lolek?

***

Moje życie
Nic nadzwyczajnego, codzienna praca
Pisanie wierszy, wyskok na działkę
Spacer po mieście i Bóg co dla mnie
Jest najważniejszy

***

Przepracowałem swoją przeszłość
Na karku mam 53
Co dalej będzie tego nie wiem
Bóg wie jedynie
To On planuje moje dni

***

Z przeszłości
Osiodłałem swoje życie
Pędzę na oślep prosto przed siebie
Nie pytam nigdy nikogo o drogę
Bo po co?
Gdzie jest kres drogi tej mojej
Ja nie wiem

***

Serce dziecka
Czy słyszysz matko tę moją mowę?
To bicie serca twego dziecka
Które ukryte przed całym światem
Pod dachem łona twojego mieszka
Czy słyszysz matko tę moją mowę?
Kiedy mrok ciemny ziemię okryję
Mój śmiech radosny, pierwsze kwilenie
I serce które dla ciebie bije

***

Ku Bogu
Z Tobą dopłynie szczęśliwie do brzegu
Każdy kto Tobie zaufa Boże
Mając Maryję za przewodnika
Sideł szatańskich uniknąć może
Nie straszny sztorm mu, ni otchłań głębin
Mając metr wody zawsze pod kilem
I pełne żagle które poniosą tę naszą małą kruchą łupinę

***

Telegram
Jesteś świątynią, w której Bóg mieszka
W niej to ołtarzem jest twoja wiara
To przeświadczenie, że jest twym Panem
Który pokochał nędznego robaka
Jakim ty jesteś małym człowiecze
On na śmierć wydał swojego syna
Który krew przelał na krzyżu
Za ciebie

***

Trzeba ci było urodzić się wcześniej
Powiedział kiedyś mi Bogdan Pac
Wtedy twe wiersze by miały uznanie
A tak zadepcze je podły świat
Może po śmierci doczekam się sławy
Lecz cóż mi po niej kiedy skroń złożę
W ciemnej mogile z dala od żywych
Spraw by te wiersze przeżyły mnie Boże

***

Żyła złota
Mam własny ogród, co dzień tam chodzę
Podobno biegnie tam żyłą złota
Codziennie szukam jednak bez skutku
Czy przyjdzie wiosna, czy jesień złota
Mój dobry Boże gdzie jest to złoto?
Mam zdrowe ręce, chęć do roboty
Na próżno jednak swój pot wylewam
Wytchnienie tylko znajdując w nocy
Szukał go dziadek, szukał go ojciec
Szukają jego moi sąsiedzi
Nikt go nie znalazł, ja jednak wierzę
I kopię nadal pełen nadziei

***

Wiersz dla dwojga
Ten wiersz jest dla dwojga w sobie zakochanych
Takich normalnych zwyczajnych ludzi
Zwykłych zjadaczy chleba powszedniego
Co odnaleźli się w tłumie ludzi
Potem rozeszli się, rozczarowani
Mając złamane serca i co dzień
Próbują skleić z nadzieją na nowo
Je w jedną całość, by biły potem

***

Swą sieć zarzucam w odmęty nocy
Aby cię złowić znowu w swe sidła
Wraz z tobą gwiazdy, skrawek księżyca
I miłość, która nas dwoje uskrzydla
Swój łup głęboko zachowam w swym sercu
Aby po niego sięgnąć czasami
W chwili co dwoje nas czasem rozdzieli
Kiedy milczenie będzie między nami

***

Oni tam sterczą w ubraniach roboczych
Każdy ból kul ZOM-owskiej czuje
Świat nie zapomniał że tam zginęli
Górnicy z kopalni Wujek

***

Boże dziecko
W każdym z nas jest Boże dziecko
Czy jest stary, czy też młody
Głupi, mądry, brzydki, czy też
Ma on w sobie dość urody
Bóg nas Ojciec kocha wszystkich
W każdym widzi swoje dziecko
Nie zaprzeczaj temu proszę
Bo ty jesteś Boże dziecko

***

Erotyk na zamówienie
To jak motyli dotyk twego pocałunku
Klucz do otchłani zwanej pożądaniem
Skąd nie ma wyjścia dla dwojga kochanków
Kiedy się sobie oddają nawzajem
I czerpią garścią ze źródła rozkoszy
Kropla po kropli, czy w dzień czy w nocy
Tę tajemniczą magiczną substancję
Danym przez Boga darem miłości

***

Spowiedź
Był czas, kiedy kilka ładnych lat temu, wraz ze swoimi kolegami, Markiem Leniewskim i Józiem Kowalczykiem, jeździliśmy do Białegostoku do Astroii na dancingi. Tego dnia umówiliśmy się, iż ja pojadę autobusem, a oni przyjadą osobówką Marka. Jak zwykle rajd po Białymstoku zacząłem od zwiedzania antykwariatów, gdzie kupowałem ciekawe książki. Później sklep fotograficzny przy ul. Surawskiej, po czym zwiedziłem co ciekawsze sklepy, a następnie skierowałem swoje kroki w kierunku ul. Kilińskiego, gdzie znajduje się Wojewódzki Ośrodek Animacji i Kultury. Miałem i mam tam do dzisiaj przyjaciół. Szczególnie Adama, który jest plastykiem. Kiedy zbliżyłem się do białostockiej fary, starym zwyczajem wstąpiłem na „Ojcze Nasz”. Trafiłem na mszę św. Kątem oka dostrzegłem konfesjonał, a w nim księdza. Poczułem potrzebę spowiedzi. Czemu nie? Jest okazja – pomyślałem. Kiedy po jej skończeniu starym zambrowskim zwyczajem chciałem pocałować w stułę. To był odwieczny rytuał u nas w Św. Trójcy. Tak zakorzeniony głęboko, iż wydawało się, że bez tego nie liczy się rozgrzeszenie. Niestety, stuły nie zobaczyłem. Machinalnie, bez pomyślunku, wsadziłem rękę w głąb konfesjonału. Namacałem jedno księżowskie kolano, stuły nie znalazłem. Wykonałem ruch w prawo, trafiłem na rozpadlinę między kolanami i tu zacząłem nerwowo szukać stuły, której niestety nie było. Znowu wykonałem ruch w prawo, trafiłem na kolejne kolano. Manewr w przeciwną stronę powtórzyłem po raz kolejny. Kolano, rozpadlina między kolanami, drugie kolano. Tu zapaliła mi się w głowie czerwona lampka. Coś tu jest nie tak. Czym prędzej wstałem, głowę wcisnąłem głęboko w siebie, trochę ze wstydu, trochę z głupoty i pomyślałem: cóż ten ksiądz sobie o mnie pomyślał. Facet kończy spowiedź i maca go po kolanach. Potem przyszła mi myśl do głowy: przecież zawsze po spowiedzi całuje się stułę. Wszedłem w tłum ludzi z lękiem, aby ten ksiądz mnie nie poznał. Tu czekała mnie kolejna niespodzianka. Wszyscy ruszyli do przodu. Pomyślałem sobie, że wyjście jest z tyłu za plecami, do końca mszy daleko, czas komunii nie nadszedł, gdzie ci ludzie idą? Ruszyłem machinalnie z nimi do przodu, pełen ciekawości. Okazało się, że celem owej pielgrzymki był wiklinowy koszyczek, gdzie składali swoje dary. Po skończeniu mszy świętej pomyślałem sobie: cóż, podróże kształcą, co kraj to obyczaj.

ŁC






 
Logowanie
Jeśli chcesz obejrzeć zdjęcia w powiększeniu musisz się zalogować.

Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojuego loginu to zarejestruj się. Rejestracja jest całkowicie darmowa i zajmie kilka chwil.
REKLAMA: