REKLAMA:

Najnowsze wiersze i opowiadanie Janusza Kuleszy

kultura
09.12.2015 r., godz. 15.35
Przedstawiamy cztery najnowsze wiersze oraz opowiadanie o Henryku Sienkiewiczu zambrowskiego poety Janusza Kuleszy, które autor dostarczył do naszej redakcji.

Boże Narodzenie

Po dniu pełnym wrażeń zasypia Betlejem
Noc je otacza ciemna i głucha
Gdzieś na uboczu mała stajenka
W niej płacze dziecię, pasterzy grupa
Idzie z daleka, blask się rozchodzi
Dzisiaj w Betlejem Bóg się narodził

Dżihad
Podnieś powieki śpiąca Europo
Do drzwi twych puka nasz brat Izmael
Syn Abrachama niewolnicy Hagar
Jest bezlitosny dziki jak onager
Dla pobratyńców swych jest utrapieniem
Wciąż krwią niewinnych ślad własny znaczy
A ty śpisz pewna dnia jutrzejszego
Tego, że znowu wschód słońca zobaczysz
Dedykuję ofiarom zamachów terrorystycznych we Francji

***

Zegarek już jemu nie był potrzebny
Obok różaniec leżał rozluźniony
Zrobił już wszystko co w jego mocy
W drzwiach stanął anioł śmierci zwabiony
Jego odejściem, za oknem drzewom
Zieleń zdobiła majowe kolory

***

Powrócę tam jeszcze gdzie łan zboża złoty
Kołyszą wiatru powiewu odwieczne
Gdzie gwiazdy czasem spadają na ziemię
Wszystko jest takie niezwykłe, bajeczne
Gdzie żuraw drewniany ma studnię za żonę
Krzyżem przy drodze ślad wiary lud znaczy
Żaby kumkają mi mową znajomą
Tam ujrzę strzechę znajomej chaty

***

O tym, jak milicja pobiła Henryka Sienkiewicza

Były to czasy Polski Ludowej, kiedy to nasza milicja polowała na ludzi nazywanych „niebieskimi ptakami”. Osobnicy ci uchylali się notorycznie od pracy, co kuło w oko władzę ludową. Najczęstszymi punktami nagonek była pijalnia piwa „Nad Wołgą”.

Pewnego dnia z kolejnej popijawy wracał Henio Sienkiewicz, zwany przez kolegów Kapluchem. W okolicach ul. Olkowskiej (obecnie Świętokrzyskiej), gdzie mieszkał, wyrósł nagle spod ziemi patrol milicyjny. Jeden z milicjantów zapytał zatrzymanego Henia: „Jak się nazywasz?”. Usłyszał odpowiedź „Henryk Sienkiewicz”. Zapytał drugi raz: „Jak się nazywasz?”. Usłyszał tę samą odpowiedź. Zdenerwowany warknął „Ja ci tu zaraz dam, będzie ubliżał sławnemu Polakowi”, po czym wyjął pałkę i zdzielił Henia po plecach. Ten odskoczywszy, pomimo swojego stanu, zaczął krzyczeć: „Za co, za co?”. Kolejne podobne pytanie zadał drugi policjant. I znów padła odpowiedź „Henryk Sienkiewicz”. I tu zaczęła się młócka na całego. Obaj milicjanci sięgnęli po swoje pałki. Wreszcie jeden z nich odrzekł „Pokaż dowód osobisty”. Henio obdarzony pieszczotą milicyjnych pałek nagle wytrzeźwiał. Wyjął z kieszeni dowód osobisty i dał do okazania. Jeden z milicjantów spojrzał i odrzekł: „Zobacz, ta łajza faktycznie nazywa się Henryk Sienkiewicz”. Po czym dodał: „Niech idzie, mieszka blisko, nie będzie z nim kłopotu”. Henia natomiast zapytał: „Wiesz za co oberwałeś?”. Henio ogłupiały odrzekł: „Nie wiem”. Usłyszał odpowiedź: „Za nazwisko durniu”.

Tę historię, jak wiele jej podobnych, można usłyszeć czasem przy kielichu od starego zambrowianina. Komuna upadła, Henio nie żyje, a historia jest wciąż żywa.


ŁC






 
Logowanie
Jeśli chcesz obejrzeć zdjęcia w powiększeniu musisz się zalogować.

Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojuego loginu to zarejestruj się. Rejestracja jest całkowicie darmowa i zajmie kilka chwil.
REKLAMA: